Ostatni pracujący dzień

Piąty dzień wyjazdu rozpoczął się od porannych stand-upów, a następnie wszyscy zabraliśmy się do pracy. Dodatkową atrakcją była walka z bardzo irytującymi, gryzącymi muchami, ale nawet one nie były w stanie uprzykrzyć nam dnia. 🙂 Na zakończenie pracy wysłaliśmy angielskiej części naszego zespołu podsumowanie tego, co zrobiliśmy.

Kajakiem po oceanie

Weekend rozpoczęliśmy wypadem na kajaki. Ten pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę! Płynęliśmy obok pięknych, wysokich klifów. Ta wyprawa pokazała nam, jak bardzo ważna jest praca zespołowa – utrzymanie właściwego kierunku płynięcia wymagało dużej współpracy i koordynacji ruchowej. Fale i prądy wodne nie ułatwiały tego zadania.

Do pokonania mieliśmy około 3 km w jedną stronę, co było dla nas nie lada wyzwaniem. Jako miejsce docelowe wybraliśmy plażę skrytą między klifami, która dosłownie zaparła nam dech w piersiach. Po zacumowaniu kajaków przyszła chwila na nurkowanie i zapoznawanie się z podwodnym ekosystemem. Chętni mieli okazję spróbować sportu wodnego o nazwie Stand up Paddling.

Kiedy zaczęło się ściemniać, zaczęliśmy przygotowania do powrotu. Na szczęście zabraliśmy ze sobą owoce i słodkie napoje – okazały się dobrym źródłem energii, której wszyscy potrzebowaliśmy. Dobre zgranie i praca zespołowa sprawiły, że drogę powrotną, mimo zmęczenia, pokonaliśmy w krótszym czasie niż trasę początkową. Po oddaniu kajaków, mokrzy i zmęczeni, udaliśmy się do naszej hacjendy. Dzień zakończył się wspólnym grillowaniem. Wszyscy szybko położyliśmy się spać, aby zregenerować siły przed kolejnym dniem, w którym planowaliśmy zdobyć szczyt wyspy, wulkan Teide – ale o tym w następnym wpisie. 😉

 

opisał Krzysiek Grys

Czytaj kolejną część historii