Kolejny dzień pracy rozpoczęliśmy od stand-up’ów w różnych ciekawych miejscach: przy basenie i na tarasie z widokiem na Atlantyk.

 

Nowe miejsce pozytywnie wpływało na naszą kreatywność i pozwalaliśmy sobie nawet na rysowanie diagramów na tablicy. 😉

Odkryliśmy też nowy sposób na pobudzenie – według niektórych kilka minut pływania w basenie wygrywa nawet z poranną kawą. 😉

Czas przy pracy płynął szybko i przed 13-tą zeszliśmy na obiad – rybę z grilla. Po 17-tej byliśmy już gotowi do wyruszenia na jedną z największych i najbardziej popularnych plaż na Teneryfie – Playa de Los Cristianos.

 

 

Mimo szczerych chęci i dobrze ustawionej nawigacji, udało się nam zabłądzić w gąszczu uliczek przy plaży, ale dzięki temu mogliśmy zaliczyć półgodzinny spacer głównym deptakiem. 🙂 Później już tylko znalezienie dobrego miejsca na rozłożenie się i można było wskakiwać do wody, co przy temperaturze około 30 st. C dla wielu z nas było jak zbawienie. Na koniec pograliśmy jeszcze w siatkówkę wodną, co może nie wychodziło nam zbyt profesjonalnie, no ale najważniejsze, że dobrze się przy tym bawiliśmy 🙂

 

 

W drodze powrotnej, pomimo zaczepek restauracyjnych „naganiaczy”, nie daliśmy się skusić na kolację na mieście. Nasz własny grill był dla nich zbyt dużą konkurencją –  szczególnie grillowane banany z czekoladą. 😀 Następnego dnia czekała już na nas kolejna atrakcja – kajaki przy klifach. Ciąg dalszy relacji już wkrótce…

 

opisał Tomek Pawelec

Czytaj kolejną część historii