O projekcie

W tym roku nasza firma postanowiła uruchomić ciekawy projekt o nazwie workation, który w założeniu ma m. in. wspierać integrację poszczególnych zespołów. Pomysł polega na organizacji wyjazdów zgodnych z preferencjami ochotników, które pozwolą pogodzić codzienną pracę z wakacyjnymi atrakcjami. Czyż zdalna praca na plaży pod palmą nie brzmi zachęcająco? 😉

Inicjatywa projektu workation w naszej firmie wyszła od zespołu Porto, który aktualnie realizuje projekt dla angielskiej firmy Autodata. Pomysł od samego początku został bardzo pozytywnie odebrany przez naszych kolegów. Ogólna ankieta przeprowadzona wewnątrz firmy pozwoliła na ustalenie podstawowych zasad oraz podjęcie decyzji o pierwszym wyjeździe. Jako króliki doświadczalne wybrani zostali sami inicjatorzy pomysłu – zespół Porto. Zgodnie z postanowieniami organizacja całego wyjazdu spoczywa na uczestnikach i mają oni pełną dowolność w wyborze miejsca, formy oraz terminu.

Zespół postanowił przygotować nam krótką relację całego przedsięwzięcia, począwszy od przygotowań. Życzymy miłej lektury. 😉

 

Przygotowania

Organizacja wyjazdu dla grupy 11 osób, z uwzględnieniem różnorodnych preferencji, to mimo wszystko nie lada wyczyn. Trzeba pogodzić terminy, gusta, uwzględnić aktualne sytuacje społeczno-polityczne poszczególnych krajów, zamówić dobrą pogodę i modlić się, aby nasz lot nie znalazł się na liście lotów anulowanych. To tylko kilka małych rzeczy, o które trzeba zadbać, aby palmy stały się realne.

Już na starcie okazało się, że dwóch naszych kolegów nie będzie mogło z nami jechać – Piotrku, Kubo, będziemy tęsknić!  Myślę, że możecie liczyć na jakąś „muszelkę” z podróży, którą później wspólnie wypijemy. 😉 Mając ustaloną listę uczestników, wspólnie podjęliśmy decyzję o wyjeździe jeszcze w tym roku kalendarzowym. Wybór konkretnych dat nie był prosty – kalendarz Fingo jest bardzo napięty (wakacje pracowników, konferencje, wyjazdy integracyjne itp.), a całość trzeba było pogodzić z terminarzem lotów Portu Lotniczego Wrocław. Po kilku zmianach na nasz wyjazd wybraliśmy drugi tydzień października, a ostateczną destynacją została gorąca Teneryfa.

Palmy tuż, tuż… Pozostało najważniejsze – wybrać miejsce, które zapewni nam dobre warunki zarówno noclegowe, jak i do pracy. Wiele godzin przeglądania internetu doprowadziło nas całkiem przypadkiem do firmy Wolfhouse®, która specjalizuje się w tego typu wyjazdach. Ich obiekt na Teneryfie oferuje genialne warunki noclegowe, świetnie urządzone biuro z widokiem na ocean, zewnętrzny basen i… ogródek palmowy! Czy można chcieć czegoś więcej? 😉

Po miesiącu wszystko było już gotowe: rezerwacje lotów, wynajem dodatkowych samochodów, noclegi i biuro. Dodatkowo podzieliliśmy się zadaniami, aby zdalnie rozeznać się w okolicy: przejrzeć lokalne atrakcje, znaleźć fajne restauracje i najlepsze plaże. Na dzień dzisiejszy mamy mnóstwo pomysłów i kompletny brak koncepcji – najchętniej zrobilibyśmy wszystko naraz! Wygasły wulkan? Orki i delfiny? Przepiękne klify? Paella ze świeżymi owocami morza? Już nie możemy się doczekać! Termin wyjazdu już się zbliża, a pewna wspaniała linia lotnicza postanowiła nam NIE odwołać lotu. 😉

Dalsza część relacji już wkrótce…

 

opisał Darek Wiśniewski

Czytaj kolejną część historii